piątek, 24 marca 2017

Uszyj mi mamo! – wiosenna sukienka dla Małej

   Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale szycie dla dzieci (no, póki co dla córki, bo synek ma mniejsze zapotrzebowanie na ciuchy J) uważam za dużo przyjemniejsze od szycia dla dorosłych. Raz, że mniej tkaniny, dwa - mniej ewentualnego prucia, trzy - brak zaszewek cyckowych, cztery – ogromne pole dla fantazji twórczej (można na legalu te wszystkie kokardki, tiule, falbanki, aplikacje). Jest w zasadzie tylko jedno ale… przymierzanie.

     W naszym domu wygląda to tak: matka siedzi i szyje, wpada Większa, ogląda, wyraża aprobatę dla zakupionej tkaniny i na odchodnym rzuca: “Tylko mamo, mi też coś uszyj, musimy mieć takie same!”. No więc matka myśli, szuka wykroju, znajduje, szyje, pruje (często, oj często), fastryguje (to akurat rzadko) i prosi: “Przymierz!”. I zaczyna się... "Nieeee, nie mam czasu, nie lubię" itp. Kiedy w końcu uda mi się jakoś nadziać wdzianko na Większą, po 0,02 sekundy pada magiczne pytanie: „Mogę JUŻ zdjąć?“.
     Z tą sukienką było nie inaczej =). Ale kiedy skończę i widzę radość Córeczki, myślę: „Było warto! :D“.
     Kolejny raz Juliette z papavero. Tym razem bardziej wiosennie i skromnie. Materiał robi swoje.
A kto wie, może tą sukienką wiosnę obudzimy =) ?

Koszt – 5zl: zużyłam niecałe pół metra tkaniny w cenie 4,90/0,5m + dwa zatrzaski – 1zl

Wykrój: Juliette z papvero

Rozmiar: 98 (mocno zwężony)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz