niedziela, 2 kwietnia 2017

Infantylna sukienka w kwiaty – czyli jak matka się uprze, to nie ma mocnych xD

     Ze wszystkich rzeczy, które uszyłam, ta sukienka dała mi najbardziej w kość. Ale uparłam się, że ją skończę, bo to ta sama tkanina, z której powstała wiosenna sukienka dla Córeczki. I skończyłam. Efekt końcowy mija się co prawda zupełnie z tym, co miało powstać, ale co tam. A było to tak…


    Otóż będąc w lokalnym supermarkecie, zobaczyłam coś, co zwie się “Anna. Moda na szycie”. Myślę: “Ekstra, w końcu uszyję coś z profesjonalnego wykroju” (sukienka powstała zanim odkryłam papavero). A że się spieszyłam, zabrałam bez przeglądania. W domu okazało się, że jest tylko jedna jedyna rzecz w rozmiarze 34 na całą gazetę. Nic to, myślę. Sukienka jest ekstra, prosta, łatwa w uszyciu, warto było. (Do dziś nie ogarniam, jak połapałam się w tych wszystkich liniach na wykroju. “Burda. Szycie krok po kroku”, to przy tym czysta poezja). Sprawdziłam tabelę wymiarów, no jak w mordę strzelił. Uszyłam. Skonstruowałam pięknie cały ten kołnierzyk, umęczyłam się, by go idealnie przyszyć. Zaszewki równe. Miodzio. Czas na przymiarkę.. I co? Wchodzę ja i pół mnie. Z 8 cm luzu pod pachami, to troche za dużo. Ale to jeszcze pal licho. Najlepsze były zaszewki cyckowe wiszące smętnie gdzieś pomiędzy moją wątłą piersią, a pępkiem! ;)
     I tak zamiast po prostu zmniejszyć rozmiar, ciachłam sukienkę w pasie. Zamroczenie umysłu, wiem. Górę rozprułam, zrobiłam nieco wyżej te zaszewki piersiowe, zwęziłam, dół zmarszczyłam i zszyłam. Potrójnym elastycznym. (Bo wszystko było ok.) Przymierzam. Cholera. Dół coś sterczy. A że potrójnego ni hu hu nie odprujesz, więc ciachłam ponownie. I stąd ta podniesiona talia. A że podniesiona talia + rękawki + kołnierzyk bebe = sukienka infantylna, to odprułam przynajmniej rękawki i wykończyłam lamówką. Niech będzie, że jest mniej infantylnie… =). Wielki plus, że dzięki przejrzystym instrukcjom w "Annie" nauczyłam się wszywać kołnierz!
     Sukienkę nosić będę, bo to ważne dla Małej. A wiadomo, że jak dziecko prosi, to się nie odmawia. Poza tym ma ona w sobie nutkę młodzienczej świeżości, no nie? =). No i te kwiaty - wszak Wiosna nadciąga. A Wiosna to wyrozumiała jest, w metrykę  mi nie zagląda =D.

Wykrój: Anna. Moda na szycie 4/2016, model 3, baaardzo zmodyfikowany :)

Rozmiar: 34

Koszt - 7,50zl: ok 0,75 m. tkaniny w cenie 9,80/m, flizelina




I na wczesny stan błogosławiony się nada ;-):


I tak wiosennie, dla wszystkich mam ( i nie mam):

"Taka jaka jesteś, jesteś fajna. Nie musisz być idealna!"

2 komentarze:

  1. Fajnie wyszła. Dobrze jest poczytać o szychowych zmaganiach innych mam 😉 Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń