poniedziałek, 10 września 2018

Na galowo

   Tym razem mocno retrospektywnie, bo spódnice powstały dawno temu. Ale że akurat rok szkolny i tym podobne, to niech będzie - temat na czasie ;-).

środa, 1 sierpnia 2018

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Delikatna sukienka w kwiaty

   Z grubszej, lekko sztywnej bawełny z subtelnym połyskiem, którą zakupiłam w internecie, powstała delikatna sukienka wizytowa. Fason chodził za mną od dłuższego czasu – szczególnie góra tego modelu, która ze względu na mini rękawki wydaje mi się bardzo praktyczna, ale i skromna zarazem. Przy tym sukienka jest kobieca i naprawdę uniwersalna. Tak jak lubię ;-)

środa, 30 maja 2018

Różowa sukienka dla córki

     Krótko i na temat – z prezentowanej przeze mnie ma blogu sweet sukienki treningowej powstała sukienka dla córki. Pierwotnie miała być nieco podrasowana i służyć za przebranie na bal karnawałowy (stąd księżniczkowa długość), ale z balu nic nie wyszło, a sukienka została w najprostszej wersji. I w sumie nieźle się spisuje na wszelkie okazje. Biorąc pod uwagę, że z recyklingu i za zero złotych, to było warto.

sobota, 21 kwietnia 2018

Wiosenny płaszczyk - egzemplarz próbny =)

     Strasznie lubię, gdy moja córka nosi dziecięce płaszczyki, jednak ich cena nie rzadko dorównuje tym, dla dorosłych. Dlatego postanowiłam spróbować uszyć dla niej taki najprostszy, najmniej skomplikowany szyciowo płaszczyk wiosenny. Wyprzedaż tkanin kurtkowych była dodatkową motywacją…=)

wtorek, 20 marca 2018

Motylkowa improwizacja – czyli jak uszyć spódniczkę na szelkach

   Nie znam się na szyciu, więc pozwalam sobie czasem na improwizację, sięgając po prostu po najbardziej oczywiste rozwiązania=). No bo kto mi zabroni ;-). Oto przykład. Spódniczka  z pięciu prostokątów, uszyta bez wykroju i na oko. Niepoprawne, ale działa xD.

niedziela, 25 lutego 2018

Wizytowe sukienki dla mamy i córki 2.

     Z tkaniny, którą dostałam pod choinkę od męża, postanowiłam uszyć rozkloszowaną, delikatną sukienkę z dłuższym rękawem. Taką, żeby miała wiele zastosowań. I była zwyczajnie praktyczna. Materiał – miękki, lekko ciągliwy żakard, z subtelnym połyskiem, nadawał się idealnie. I mimo że jak ognia unikam fioletowych ubrań – w sukience, którą zaraz opisze, czuję się całkiem ok.

piątek, 2 lutego 2018

Niefotogeniczna sukienka z przypalonej firanki ;-)

     Zaczęło się od tego, że Babcia przypaliła firankę z organzy. A że materiału było sporo, to mi ją dała – wiadomo: “a nuż się przyda”. Organzy nie lubię, ale po wstępnym pomacaniu uznałam, że będzie z niej super baza na wszelkie halki podsukienkowe itp. Ilość i zerowy koszt nabycia także zdecydowanie przemówiły na jej korzyść =). Zdecydowanie. I tak zaczęła się historia sukienki, uszytej w maju, ale opisanej w dzisiejszym poście. 

wtorek, 9 stycznia 2018

Nieudana sukienka

     Nie zawsze się udaje. Myślę, że spokojnie mogę w ten sposób zacząć tego posta, ponieważ prezentowana sukienka należy raczej do tych nieudanych. Mimo, że finalnie jest dość zbliżona do tego, co sobie wymarzyłam, to szyjąc popełniłam kilka poważnych błędów, które popsuły radość efektu końcowego. Dlatego nosić jej nie zamierzam :)

środa, 27 grudnia 2017

Prosta sukienka z naprasowankami

     Staram się nie kupować nowych tkanin, póki z grubsza nie wykorzystam tego, co posiadam na stanie ;-). Dlatego zdecydowałam się uszyć coś z metrowego kawałka granatowego żakardu, który został po uszyciu tych sukienek. Moim priorytetem była prosta sukienka, z rękawem ¾ - taka idealna na teraz, pod zimowy płaszcz.
    Oczywiście znalezienie wykroju w rozmiarze 34 na bazową sukienkę “na szybko” graniczy u mnie z cudem. Ostatecznie po przejrzeniu posiadanych gazet wybrałam model z Szycia.

sobota, 16 grudnia 2017

Maskotka - króliczek hand-made

     Gdyby mi ktoś powiedział, że uszyję maskotkę, pewnie uznałabym to za dobry żart ;-). Do czasu, kiedy córka, widząc dzieła bratowej, poprosiła o uszycie „króliczka“. W sumie, po chwilii zastanowienia, uznałam, że maskotka uszyta przez mamę, to jest coś rzeczywiście wyjątkowego, i że warto się pomęczyć. Tak więc przedstawiam Państwu efekt końcowy -  Jadwigę =)!

niedziela, 3 grudnia 2017

Sukienka vintage

   Nie mam ogromnej kolekcji magazynów szyciowych, zaledwie kilka numerów. Jednak większości z nich, jak dla mnie, brakuje wykrojów na fajne bazowe sukienki –  takie ciut dziewczęce, ciut eleganckie, ze szczyptą słodyczy na dodatek=). Dlatego, gdy zobaczyłan na stronie Burdy numer specjalny, zakochałam się w nim od pierwszego przeglądnięcia..

sobota, 21 października 2017

Kolorowa jesień z metra cięta

     Kto powiedział, że jesień musi być szara i ponura? No nikt ;-) Tak więc upolowałam  w resztkach metr kolorowej jak jesienne liście dzianiny, z której powstały dwie wielobarwne tuniki na poprawę nastroju i jesienne spacery w słoneczne dni.

niedziela, 8 października 2017

Kropeczki na słodko

     W lokalnym sklepie z tkaninami wypatrzyłam tkaninę w drobne szare kropeczki. A ponieważ byłam z Małą, uzgodniłyśmy, że będzie to materiał na jakiś ciuszek dla niej. (Choć mamusia też miała chrapkę ;-)). Ze względu na typ tkaniny padło na bluzkę.

środa, 27 września 2017

Grzeczne sukienki dla mamy i córki.

    Nocne szycie/życie matki zaczyna się ok. 21.30. Pod jednym warunkiem… Wcześniej, pod żadnym pozorem, matka nie może przyjąć pozycji poziomej. Przyjęcie pozycji poziomej przez matkę grozi natychmiastową utratą kontaktu ze światem ludzi aktywnych. Matka unika więc jak może powierzchni płaskich i czeka, kiedy oddechy istot umiłowanych złapią równe, nocne tempo.

piątek, 8 września 2017

Czarna mini.

     Jak już wspominałam – przy okazji szycia czerwonej mini z eko skóry – perfekcyjna pani domu gotuje obiad w mini spódnicy i oczywiście na szpilkach ;-). A że do doskonałosci warto dążyć;-), nie pozostało mi nic innego, jak  uszyć kolejną mini. Kupiłam na wyprzedaży metr czarnej, lekko sztywnej, połyskującej tkaniny na gorset. Po uszyciu gorsetu zostało ponad pół metra. Powstała więc czarna mini. Fajna, szybka do uszycia i choć raz idealnie dopasowana do sylwetki. Zrezygnowałam tylko z klapek do niby kieszeni, gdyż planuję nosić ją w bardziej eleganckim wydaniu oraz rozcięcia. Podszewka wiskozowa. 
     Nie, nie będę w niej gotować obiadu. Jako perfekcyjna pani domu umarłabym z nudów ;-). Ale już na randkę z mężem, czemu nie?


piątek, 25 sierpnia 2017

Sweet trening potencjalnej krawcowej ;-)

     Ta sukienka to typowa ćwiczeniówka. Miałam metr bardzo taniego żakardu i postanowiłam się przekonać, czy uszyję coś, co ma magiczne trzy gwiazdki. Taki trening i sprawdzenie, czy ogarnę zawiłe instrukcje matki burdy ;-). Można powiedzieć, że to marnowanie czasu… nie przeczę. Tyle, że ja naprawdę chcę się szyciowo rozwijać, więc siłą rzeczy, szyję i to, czego nie założę =). Do treningu wybrałam górę osławionego już modelu z Burdy 3/2017. Szyjąc zrobiłam podstawowy błąd – wydłużyłam gorset, by zmniejszyć dekolt. Nie był to dobry pomysł… Dół – prostokąt ułożony w zakładki, z podszewką wiskozową. Żeby było sweet do potęgi sweet, dodałam różowy pasek, a co;).

piątek, 11 sierpnia 2017

Komplet z baskinką - czyli matka znowu w kwiatkach =D

     Miała być sukienka, ale natchnęła mnie niegłupia myśl, że spódnica i bluzka to zestaw zdecydowanie bardziej funkcjonalny.  Powstała więc prosta spódnica z podszewką i zamkiem krytym, na bazie modelu 109a z marcowej burdy (skróciłam znacznie) oraz prosta bluzka, która w Burdzie jest górą od sukienki  - model 114, Burda 2/2017, zmniejszony do rozmiaru 34. Zawsze marzyłam o baskince, więc doszyłam ją do bluzki. 

niedziela, 23 lipca 2017

Mam romantyczne serce :D - hiszpanka maxi nr 2

    Szyfon należy - w mojej prywatnej klasyfikacji tkanin - do tych z kategorii: „oślizły, upierdliwy w szyciu, niewspółpracujący z nożyczkami, pisakami, maszyną, szpilkami i mną“. Mimo to postanowiłam zaryzykować. Myślałam i myślałam co tu uszyć. Szukałam najprostszego wykroju świata. Żeby mnie ten szyfon nie wykończył (a ja jego). Ostatecznie jednak, tak nie chciało mi się przygotowywać nowej formy, że zdecydowałam się na uszycie kolejnej sukienki z dekoltem carmen (pierwsza wyglądała tak). Mimo że, jakoś bez sentymentu wspominałam tatmo szycie – a zwłaszcza podwijanie wolantów.

sobota, 8 lipca 2017

Minimalistka w maxi

…sukienka w kwiaty nr 2 i dobra opcja na sz/życiowe motto ;-)

     Wiem, to dziwne. W dobie, gdy większość znajomych narzeka na tzw. “zbieractwo”, ja mam dokładnie odwrotnie. Przytłacza mnie duża ilość rzeczy – od mebli począwszy, przez buty, naczynia kuchenne, zabawki dziecięce (dzieci wybaczcie J), aż po -  a jakże! ubrania. 

czwartek, 15 czerwca 2017

Nie chcę być trendy ;-)

     Wiem, że kratka vichy jest na topie, ale nie było to bynajmniej powodem uszycia tej bluzki. Tkanina spodobała mi się jako taka – ze względu na wzór i kolor. Trendami nigdy się nie przejmowałam (zgroza, szok, skandal, obciach, bleee - (niepotrzebne skreślić xD) – ewentualnie wybieram z nich to, co i tak lubię i noszę chętnie, bez względu na zmieniającą się modę. Niezmiernie zdumiewają mnie ludzie, którzy noszą pewne ubrania, wyłącznie dlatego, że są modne. A ja chcę być sobą, nie muszę być trendy…

niedziela, 28 maja 2017

Maxi sukienka w kwiaty z dekoltem carmen

     Ta sukienka to najważniejsza rzecz, jaką uszyłam. Najbliższa mojemu sercu. Dlaczego? Bo tkaninę dostałam na urodziny od najważniejszej osóbki na świecie – od swojej córki =). I wiedziałam, że musi powstać z niej coś specjalnego, coś co spodoba się i mnie, i reszcie rodzinki. A ponieważ kocham maxi sukienki, zdecydowałam się na tę właśnie długość.